niedziela, 15 lutego 2009
GÓWNIANE SOBOWTÓRY - Part 1
Niejaki "Mistrz" - pracownik poznańskiej branży fastfood'owej - "Manu-Stajl". Niespodzianka dekady polega na tym, że na niektóre wielkopolskie dziewczęta to wystarczy...
niedziela, 17 sierpnia 2008
Another gin, Mr. MacGowan...?
50 lat temu, w pewien grudniowy wieczór, zaszczycił nasz świat swym nań przyjściem niejaki(wtedy) Shane MacGowan. Mały Shane podrósł, po drodze gubiąc uzębienie wskutek intensywnego alkoholizmu, a przy okazji został absolutną legendą irlandzkiej pieśni folkowej. Nie wiem, która z tych rzeczy bardziej przyczyniła się do rozwoju drugiej, ale jedno jest pewne.......nie, właściwie w jego przypadku nic nie jest pewne....
Muza Shane'a zawsze była dla mnie katalizatorem pijaństwa, ale też budzi we mnie niewytłumaczalnie wielki sentyment. Kropla Jacka Danielsa kręci mi się w oku na myśl o tych wieczorach, kiedy siedzieliśmy z tzw "friends", słuchając jego charczenia i przez kilka godzin mogliśmy udawać, że nic nas nigdy nie dotknie... Ze specjalną dedykacją(nie mylić z derywacją) dla M.Karwackiego...Happy Birthday, Dziadek!!;) Enjoy!: http://pl.youtube.com/watch?v=yNX3hQbSVmM&feature=related (teledysku nie wkleję, bo przeglądarka się na mnie wypięła...nie ona jedna zresztą;))
wtorek, 18 września 2007
Piosenki, które sprawiają, że zaczynasz wątpić w rodzaj ludzki PART 1...
Większość z nas przeszła etap "Lubelskiego Fulla" i innych tego typu prostujących zwoje mózgowe wynalazków. Co prawda mnie to osobiście nigdy specjalnie nie śmieszyło, ale znam ludzi, którym puszczały zwieracze i stomie podczas youtubowych seansów przy tych "zabawnych" klipach. W tym oto...("w tym oto"...;) z Wołoszańskim mi się kojarzy...wiecie..."W tym oto bunkrze" itd...)......w każdym razie w tym oto (...) nowym dziale mojego bloga (który nawiasem mówiąc stał się niepotrzebnie ostatnio zbyt zrzędliwy) chciałem przytoczyć przykłady z nieco innej parafii... Jak wiadomo nawet zatwardziałą Atrapiarę (Atrapa - klub w Jeleniej Górze - przyp aut. ) może znudzić słuchanie 241-szy raz Umbrelli, jednak są na świecie piosenki, które natychmiastowo wywołują co u niektórych fizyczne obrzydzenie i niepochamowaną agresję....autentycznie... 1. Black Lace - Agadoo
Prawdopodobie to jeden z najgorszych numerów napisanych kiedykolwiek przez człowieka lub stworzenie człekokształtne. Wszystko jest w nim złe...wszystko! Słuchając tego pierwszy raz pomyślałem, że facet, który to napisał jest antychrystem...Właściwie to co to ma być "Agadoo"?? I o czym do cholery jest ten tekst o "pchaniu ananasa"?? Ale już nawet pomijając to...jakim trzeba być człowiekiem żeby zrobić teledysk, w którym wielki kokos gra na perkusji, na gitarze gra przerośnięty banan a za barem stoi kelner z wielkim jabłkiem na głowie....Tak, rozumiem, miało być "owocowo"....wyszła raczej wizja prywatnego raju Boya Georga. ENJOY:
czwartek, 05 kwietnia 2007
The Importance Of Being Idle
Jednak mają rację wszyscy ci, którzy twierdzą, że jestem leniwym gnojkiem...ciężko zaprzeczyć...jestem mistrzem w opieprzaniu się i unikaniu odpowiedzialności, ale cholera........uwielbiam to!! Z drugiej strony zawsze podziwiałem ludzi systematycznych i pracowitych, ale cóż.......to, że podziwia się jazdę figurową na lodzie nie znaczy od razu, że założy się łyżwy i poleci rozpieprzać sobie twarz na lodowisku. Podziwiam ich biernie z łóżka;) Podobno każdy ma swoje miejsce........ Teledysk dla wszystkich leniwych gnojków, którzy wiedzą, ze praca wcale szczęścia nie daję...;) P.S. Główną rolę gra niezapomniany syn Walii Rhys Ifans, znany z takich klasycznych ról jak współlokator Spike z Notting Hill... Enjoy!
I sold my soul for the second time
środa, 04 kwietnia 2007
Kasabian - L.S.F(Lost Souls Forever)
Jeżeli kiedyś nie wyjdzie mi w życiu to nieeee, nie pojadę do Londynu albo Dublina zmywać naczynia albo rozmnażać konie...zatrudnię się jako strażnik w damskim więzieniu...
środa, 21 marca 2007
Kogoś Powaliło czyli Najbardziej Niedocenione Kapele Świata...Part 2 - GAY DAD
Gay Dad byli sprawcami największego prasowego zamieszania w UK od czasu Oasis...W 1999 zostali wytypowani na "zbawców" brytyjskiego rocka zanim wydali z siebie oficjalnie jakiekolwiek dźwięki. Tych czterech facetów i facetowata dziewczyna zadebiutowali pierwszym singlem od razu w TOP 10. Późniejsze wydawnictwa były już niestety regularnie olewane zarówno przez publikę jak i dziennikarzyny w Anglii...Płyta, która miała być przebojem okazała się komercyjnym niewypałem. Tylko właściwie dlaczego....? Kapeli najwyraźniej zaszkodziła cała wrzawa, bo płyta sama w sobie kopie mi tyłek za każdym razem kiedy jej słucham. Gdybym napisał piosenkę taką jak "Pathfinder" to do końca życia leżałbym z ręką w gaciach na łóżku...Ale cóż...dziennikarze mieli nieco inne zdanie.... Do ściągnięcia: Now, Always And Forever, Pathfinder, Jesus Christ Czapki z głów, Zbyszko z Bogdańca...Trzeci singiel Gay Dad "Oh Jim":
Że wcześniej nie wpadłem na to, że nie udało im się przez te ciuchy....
Kogoś Powaliło czyli Najbardziej Niedocenione Kapele Świata...Part 1
Nie raz zastanawiałem się jak to cholera jest, że ludzie słuchają gówien w stylu Red Hot Chilli Peppers albo Green Day a twórczość niektórych kapel przechodzi kompletnie bez echa. Muzyka to tak naprawdę nie jest pieprzony biatlon i nie da się jednoznacznie i ostatecznie stwierdzić, że coś jest lepsze od czegoś innego, ale ponieważ słucham muzy od kiedy umiałem sam włączyć magnetofon wierzę do pewnego stopnia w nieomylność swojego gustu. Hmm...jeżeli można zmierzyć IQ to może da się wymyślić jakąś skalę mierzącą inteligencje gustu...Ha! Kolejny Nobel w kieszeni! Ale wracając do rzeczy....jestem szczęśliwym posiadaczem kilku płyt, które z niewiadomych dla mnie przyczyn są kompletnie nieznane mimo, iż biją na głowę cały szajs jaki serwuje mi codziennie MTV2 z Arctic Monkeys na czele(może w końcu ich nowy singiel uświadomi ludziom jakim badziewiem jest ta kapela). Na początku pomyślałem, że może zrobię coś w stylu rezerwatu dla ginącej muzy i trochę ją spopularyzuję, ale przypomniało mi się, że przecież tego bloga czyta jakieś 5 osób, więc potencjalnych nowych fanów raczej za dużo nie przybędzie:) I niech temu działowi przyświeca hasło: "Ciężko jest mieć gust w kraju, w którym słucha się Iron Maiden I Slayera" Niech przyświeca niczym Porucznik Dzięcioł lampą w ryj na przesłuchaniu.
wtorek, 20 marca 2007
Last Of The Famous International Playboys...Part 4 - Marcello Mastroianni
La Dolce Vita! Marcello kochał życie i kobiety....wiecznie niewierny swoim partnerkom nie okazywał im przez to wcale braku szacunku, był poprostu genetycznie niezdolny do związku z jedną kobietą...bo zreszta jak tak mozna?;) Legenda głosi, że Marcello spenetrował waginalnie każdą swoją partnerkę filmową(a cholera jasna wystąpił w ponad 200 filmach)...wliczając w to Faye Dunaway(z czasów jak jeszcze nieźle wyglądała) i Catherine Deneuve...jeżeli widzieliście "Wstręt" Romka Polańskiego to wiecie, że Catherine żaden facet z łóżka by nie wyrzucił. Był ulubionym aktorem Federico Felliniego, który stwierdził, że Marcello ma "doskonale nijaką gębę". Niestety krytycy jak nie przyczepią do kogos etykietki to się(lekko mówiąć) zesrają i w ten właśnie sposób Marcello, mimo woli, został okrzyknięty "Latino Loverem" ...Kiedy umarł, na ulice rzymu wyszło 30,000 ludzi, żeby oddać hołd człowiekowi, który kochał kochać i kochał się kochać. Czapki z głów, jarzynky z torebky....... Marcello Mastroianni - "Playboy Dolce Vita" Last Of The Famous International Playboys...Part 3 - Serge Gainsbourg
Ha! Kto lepiej pasowałby do tej listy niż autor wiecznie żywego, erotyczno-łóżkowego standardu "Je t'aime... moi non plus". Piosenka ta była swojego czasu zakazana przez niektóre rozgłośnie radiowe we Francji a Serge został potępiony przez Watykan....(!)....Może dzisiaj w dobie kręcących dupami panien z MTV wydaje się to śmieszne, ale wtedy jęcząca niedwuznacznie Jane Birkin to była prowokacja z górnej półki. Życie Serga dosłownie ociekało skandalami. Słynne były jego burdelowo-alkoholowe ekscesy. Często pojawiał się na scenie i w telewizji pijany i nieogolony. Do historii przeszedł jego powalający dosłownością przekazu tekst wygłoszony do Whitney Houston podczas jednego z telewizyjnych wywiadów. Otóż niezbyt trzeźwy Serge oznajmił nieco zmieszanej Whitney, że - cytuję - "I want to fuck You". Jednak wystarczy posłuchać jego piosenek, żeby zrozumieć dlaczego dla kobiet był synonimem klasy i męskości. A jeżeli w swojej kolekcji osób, z którymi odbywało się regularnie stosunki płciowe ma się Jane Birkin to miano Playboya należy się bezsprzecznie.
|